Rosjanin wybrał się na wycieczkę do Wenecji. Po zwiedzaniu był wstrząśnięty:
- To straszne, w mieście powódź, a oni śpiewają!?
Spotkali się Niemiec, Rusek i Polak. Popijają wódkę i przechwalają się.
Niemiec: U nas są takie windy co jeżdżą w górę i w dół i poziomo.
Rosjanin: U nas są takie wielkie ciężarówki, że można w jedną zapakować prowiant dla całej armii.
Polak: Mój wujek z Nowego Targu ma takie przyrodzenie, że mu na nim wrony siadają jak na płocie. Zmieści się ich 12, jedna przy drugiej.
Po pewnym czasie zaczęły dręczyć ich wyrzuty sumienia z powodu kłamstw.
Niemiec: Skłamałem z tymi windami. One Jeżdżą tylko w górę i w dół, ale za to bardzo szybko...
Rosjanin: Skłamałem. W tej ciężarówce zmieści się prowiant najwyżej dla jednego plutonu...
Polak: Ja też skłamałem. Mój wujek nie mieszka w Nowym Targu, tylko w Zakopanem...
Polak, Rosjanin i Niemiec postanowili się założyć. Na początek mieli wypić szybko 2 półlitrówki, potem przejść przez leżący nad przepaścią pień drzewa, następnie pójść do jaskini i przybić piątkę niedźwiedziowi, a na koniec przelecieć Indiankę.
Na pierwszy ogień poszedł Niemiec.Kompletnie się spił, tak więc nie dał rady wykonać nawet drugiego zadania.
Przyszła kolej na Rosjanina i jak przystało na ten naród, wypił elegancko całą zawartość butelek. Następnie chwiejnym krokiem przeszedł przez drzewo i wszedł do jaskini. Jednak przerażony widokiem dzikiego zwierzęcia, odwrócił się i wybiegł, potykając przy tym, nawet nie zbliżywszy się do niego.
Ostatni był Polak. Pozostali uczestnicy uśmiechnęli się ironicznie, bo nie wierzyli, by mu się powiodło.
Tymczasem on opróżnił w mgnieniu oka obydwie flaszki, następnie, zataczając się przeszedł nad przepaścią i ruszył do jaskini. Nie wychodził przez 10 minut. Rosjanin i Niemiec zaczęli się niepokoić i zastanawiać, czemu jeszcze on tam siedzi. Po chwili jednak, kompletnie pijany, wyszedł na zewnątrz i mówi: "Dobra, a teraz mówcie, gdzie ta Indianka, której miałem przybić piątkę..."
Lech Czech I RUS ZAŁOŻYLI SIĘ TO KTO WYRZUCI Z POKOJU HOTELOWEGO WSZYSTKIE KOMARY TEN POKÓJ BĘDZIE JEGO.
IDZIE RUS WYCHODZI POGRYZIONY IDZIE CZECH WRACA POGRYZIONY IDZIE LECZ WYCHODZI NIE POGRYZIONY.ZAPYTALI SIĘ WIĘC JAK TO ZROBIŁ:
- ZABIŁEM JEDNEGO A RESZTA POLECIAŁA NA JEGO POGRZEB
Rakietą kosmiczną lecą na księżyc Niemiec i Polak.
Patrzą z góry na ziemię, Niemiec mówi do Polaka:
- Ale ci twoi rodacy to intelektualiści. Cały dzień przez lunety patrzą.
A Polak na to:
- To nie luneta... tylko nasi z gwinta piją.
Niemiec, rusek i polak spotykają diabła. Diabeł każe im przynieść coś do picia.
Niemiec przyniósł wiadro, a polak kubek z wodą. Lecz rusek nie wraca i nie wraca. Diabeł każe im to wypić. Polak bez problemu wypił, a Niemiec pije, pije i wypić nie może. W końcu zaczyna się śmiać i płakać jednocześnie.
Polak się pyta:
- Dlaczego płaczesz?
- Bo nie mogę wypić!
- A dla czego się śmiejesz ?
- Bo Rusek idzie z cysterną!!!
Barman urządził zawody w tym kto rozpozna najlepiej swój rodzimy trunek. Pierwszy pije Anglik i mówi:
-To jest piwo, a mianowicie Dog.
Drugi pije Francuz i mówi:
-To jest wino, a nazywa się Szato i pochodzi z południowego stoku góry.
Trzeci pije Polak, przechyla kieliszek i mówi:
-Żytnia...
Przerywa mu barman:
-Nie, nie, to jest bimber.
Na to Polak:
-Nie, nie, ja podaję adres: Żytnia 14, mieszkania 8.
Szefowie największych banków zorganizowali mistrzostwa świata we włamywaniu się do sejfu. Zasada była taka:
Reprezentacja kraju ma minutę na włamanie się do sejfu przy zgaszonym świetle. Po minucie zapala się światło, co jest równoznaczne z przegraną.
Pierwsi wystartowali Niemcy... mija minuta - nie udało się.
Następnie startują Rosjanie... ta sama sytuacja.
Potem kolejni Holendrzy, Szwedzi, Portugalczycy... nie udaje się nikomu.
W końcu startują Polacy... Po minucie pan wciska przycisk, ale światło się nie zapala. Jeden Polak do drugiego:
- Rychu mamy tyle kasy, na cholerę ci jeszcze ta żarówka?
Idą Polak, Rusek i Niemiec przez las i nagle zatrzymał ich diabeł:
- Jeśli powiecie coś i przez 20 minut będzie słychać echo to was puszczę.
Pierwszy był Niemiec:
- Heil Hitler! - Głos rozchodził się przez 5 minut.
Następny był Rusek:
- Zdrastwujtie! - Głos rozchodził się 10 minut.
Ostatni był Polak:
- Wódkę dają!
- Gdzie!? - rozchodziło się 2 godziny.
Polak, Niemiec i Rusek lecą samolotami. Mogą wyrzucić jedną rzecz a są na wyścigach. Rusek wyrzucił patelnię, Niemiec pralkę a Polak bombę. Polak wygrał, Niemiec drugi, Rusek trzeci. Wracają do domu. Rusek widzi płaczące dziecko
- Dlaczego płaczesz?
- Bo jak mi mama robiła jajecznicę to jej patelnia spadła na głowę
- Szkoda mi ciebie.
Niemiec widzi płaczace dziecko
- Dlaczego płaczesz?
- Bo jak mi mama robiła pranie to jej pralka spadła na głowe
- Szkoda mi ciebie.
Polak widzi śmiejące się dziecko
- Dlaczego się smiejesz?
- Bo jak mój tata piernął to stodoła wybuchła.