Do właściciela firmy przychodzi pewien facet i mówi:
-Wczoraj umarł pański wspólnik, prawda?
-Prawda
-Gdyby pan się zgodził, jestem gotów zająć jego miejsce.
-Nie mam nic przeciwko temu. Naturalnie o ile grabarz się zgodzi.
Podczas bankietu firmowego, żona jednego z pracowników podchodzi do pewnego mężczyzny i pyta:
-Bardzo przepraszam, ale pan jest chyba naczelnym dyrektorem?
-Tak, ale jak to pani odgadła?
-Bo mój mąż tak świetnie pana naśladuje, że wszyscy pękamy ze śmiechu!
Przed rozpoczęciem poniedziałkowej zmiany nagle w szatni pojawił się dyrektor kopalni. Spojrzał po znieruchomiałych twarzach i odezwał się ostrym głosem:
-Kto z was wczoraj pił?
W szatni powiało grozą. Wszyscy milczą.
-Jo pił! - przerwał nagle ciszę Francik i podszedł do dyrektora.
-To zbieraj się - rozkazał dyrektor - Idziemy na klina, a reszta do roboty!!!
Dział rekrutacji przesłuchuje kandydata na stanowisko dyrektora przedsiębiorstwa. Zgłosiło się czterech kandydatów. Wszystkim zadano to samo pytanie:
- ile jest 2x2 ?
Pierwszy odpowiedział 4 - odpadł
Drugi powiedział 5 - odpadł
Trzeci powiedział 3 odpadł
Czwarty spytał się:
- A ile ma być?
........i został przyjęty
Dyrektor przyjmuje do pracy nowego pracownika.
- Widzi pan, w naszej firmie obowiązują dwie podstawowe zasady. Pierwsza to czystość. A propos, czy wytarł pan buty, przed moimi drzwiami?
- Tak, oczywiście.
- A druga zasada to prawdomówność. Przed moim drzwiami nie ma wycieraczki.
Dyrektor do swojego pracownika:
- Z pana to byłby doskonały przestępca...
- Dlaczego?
- Bo nie zostawia pan żadnych śladów swojej działalności...
Prezes do znajomego prezesa firmy konkurencyjnej:
- Jeżeli do jutra nie zdobędę miliona złotych, to będę musiał palnąć sobie w łeb. Bądź przyjacielem, pomóż!
- Przykro mi, ale nie mam pistoletu.
Ładna blondynka wchodzi do sekretariatu dyrektora fabryki. Za biurkiem siedzi sekretarka, śliczna brunetka. Blondynka patrzy na nią ciekawie i przedstawia się:
- Jestem żoną dyrektora, a pani jest chyba nową sekretarką?
- Tak pracuję tu od miesiąca.
- To proszę nie popełnić tego błędu, który zrobiła pani poprzedniczka.
- A jaki ona zrobiła błąd?
- Wyszła za mąż za dyrektora.
Do dyrektora cyrku zgłosił się z prośbą o pracę człowiek, który zapewniał, że umie doskonale naśladować ptaki.
Dyrektor jest zniecierpliwiony:
- Panie, to już było, nuda!
- Szkoda! - westchnął smutno facet i wyfrunął przez okno.
W gabinecie dyrektora cyrku dzwoni telefon:
- Panie dyrektorze, chciałbym się zatrudnić w pana cyrku...
- A co pan umie?
- Umiem połykać metrowej długości miecz.
- To stary i ograny numer.
- Może, ale ja mam 80 centymetrów wzrostu